To nie najlepszy moment

Chryste, kto chociaż raz nie słyszał tego zdania, paluch znad klawiatury do góry. Jak dla mnie - nie ma bardziej wkurzającego zdania. No, może poza: „od tygodnia nie ma prezesa, nie podpisał tego przelewu”.

Naturalnie, gdybym się wczuł na moment w nieunikniony porządek i plan rzeczy, z góry zakreślony przez Stwórcę, pewnie bym doszedł do przekonania, że czasem warto powiedzieć „to nie najlepszy moment” ; co więcej, jest to uzasadnione jak jasna cholera.
„Panie prezydencie Lincoln - John Wilkes Booth do pana”. „To nie najlepszy moment, jestem przecież w teatrze”. „Ale on ma pilną sprawę i wielką, XIX-wieczną spluwę”. „A, chyba, że tak. Proszę go wpuścić”. Lub: „Joanno d’Arc, zaprzestań herezji oraz mordowania Anglików”. „To nie najlepszy moment.” „Ależ tak, spójrz tylko co tu mam: płonącą pochodnię.”Moglibyśmy tak się bawić bez końca.



Lecz przecież czas powiedzieć, że mistrzyniami w używaniu tego wytrycha słownego, tego myślowego i emocjonalnego łomu są – tak jest – kobiety. „Kochanie, mam tu dwa bilety na Pavarottiego, to ostatni jego koncert w Europie, potem wyjeżdża na stałe na Bahamy, gdzie dokona swoich dni jako pasterz”. „To nie najlepszy moment, właśnie jestem u fryzjera”. „I co?” „I będę u niego jeszcze cztery do pięciu godzin”. „Jak to? Tak długo? Czy implantujesz sobie włosy na całym ciele? Eeeej, co wy właściwie tam robicie?” „To nie najlepszy moment na takie pytania”. „Przeciwnie! Halo? Halo? Nie opuszczaj przewodu!”.

Tak jest: momenty są nie najlepsze tylko dla was, kobiet. To my musimy zawsze szukać tych magicznych dziur w czasoprzestrzeni, w których możemy pytać, rozmawiać czy też proponować różne zberezeństwa. Następnego Nobla dostanie ten facet, który nauczy nas rozpoznawać, kiedy jest „najlepszy moment” na cokolwiek, na co nie macie teraz ochoty.

Chociaż… „Super - Nobel z chemii, fizyki oraz pokojowa nagroda Nobla wędrują w tym roku do pana Jimmiego Wallace’a, który nauczył nas, jak rozpoznawać u kobiet właściwe momenty. Panie Wallace? Gdzie pan jest? Łączymy się na żywo z posiadłością laureata. Halo? Pani Wallace? Może pani poprosić męża do wideofonu?” „To nie najlepszy moment, mąż właśnie pierze skarpetki .” I ryk z głębi posiadłości: „Nic nie piorę, rozgryzam naukowe problemy”.

Żarty na bok. Jak to jest, że dla nas zawsze jest najlepszy moment: na gadanie, wygłupy, wspólne wypady, a dla was, drogie kobiety – z rzadka? Jak to jest, że my zawsze musimy mieć czas i uwagę nakierowaną na was, a vice versa – ni cholery? Chętnie bym się nad tym zastanowił, ale to chyba nie najlepszy moment na to. Mam tu nowy sezon Simpsonów na DVD, w końcu trzeba to kiedyś obejrzeć. Jak nie w środę o czternastej – to kiedy? No.
Trwa ładowanie komentarzy...