Znów niepewna pora

„Idę więc do nich i mówię, że czas jest zawsze przejściowy” – te słowa Jacka Kaczmarskiego przyszły mi do głowy, gdy przypadkiem znowu natrafiłem w Internecie na notatkę o znalezieniu jakiegoś listu z przeszłości. Tak jest: dla nas czas zawsze jest niedobry, pory nieustannie są niepewne. Nic się nie zmienia od lat. Słońca nie widać. Widać nieprzebyte, nienakarmione mroki. Tak.

W 1901 roku pewien nieznany z nazwiska robotnik, pracujący w niewielkiej miejscowości na Kujawach, pisze do swojego późnego wnuka list i wkłada go do butelki. „Pomyśl, Bracie, co za niedola była” - skarży się. A w 27 lat później inny człowiek, gospodarz w podbydgoskiej wsi notuje dla potomnych w pierwszych słowach swojego z kolei, także zabutelkowanego listu: „ Rok 1928 (…) był bardzo nieszczęśliwy”. Bo jakżeby inaczej, prawda? A wiecie, co jest najlepsze? Najlepsze, że czytający te dwa listy Polak wzdycha ze zrozumieniem: „Mnie to mówisz?”.
Jak to jest, że lata mijają, zmienia się wszystko jak w jakimś jarmarcznym kalejdoskopie, a ludzie wciąż narzekają? Ja wiem, że to pytanie z gatunku arcynaiwnych: Polak narzeka, bo po postu boi się, że gdyby któregoś dnia przestał nagle narzekać, stałby się jakimś nierozumnie rozświetlonym od wewnątrz Włochem czy innym Hiszpanem. Narzekanie Polaka – przeczuwam to - daje mu poczucie wyjątkowości, jest motorem do codziennego działania. Po co wstawać z łóżka rano, jak nie można ponarzekać na samo wstawanie choćby? Stąd w 1901 roku zdaje mu się, że jest ciężko, ale ma nadzieję (nikłą, bo nadzieja sama w sobie dla Polaka jest jakaś głupia) na poprawę losu. W 1928 nadal (na szczęście? niestety?) jest źle, ale człowiek tamtego czasu pisze znowu do jakichś wnuków: „Życzym dobrego powodzenia”. On może nawet nie wierzy, że jakieś wnuki to znajdą i odcyfrują; ba! może w głębi duszy sądzi, ze żadnego wnuka miał nie będzie, bo jakiś nadwiślański demon mu na tyle szczęścia nie pozwoli. Ale jednak pisze, i ja go za to szanuję.
Czy się sprawdziło? Czy mamy wreszcie „dobre powodzenie”? Czy czasy nareszcie są spokojne, pewne? Ano właśnie. Piosenka, która mi się przypomniała w związku z ostatnim znaleziskiem to „Astrolog” Jacka Kaczmarskiego. Mądry ten autor ludziom wiecznie zacukanym, że „lepiej już było” pisze z prostotą: „Czas jest zawsze przejściowy”. Ale dlaczego się tak niepokoimy? Kaczmarski wyjaśnienie zostawia na koniec, dodając: „A chaos jest w was”.
Czyli w nas. Wszystkich. Bez wyjątku.
Trwa ładowanie komentarzy...